Coś na przemyślenie

Nie mam pojęcia czy ktoś w ogóle czyta mojego bloga, generalnie mam to gdzieś bo piszę dla własnej przyjemności. Natomiast ten wpis będzie trochę inny i chciałbym aby on był tylko początkiem dyskusji. Niedawno przypomniała mi się pewna historyjka, którą słyszałem dość dawno temu. Żyjesz sobie w jakiejś małej wiosce, liczącą powiedzmy 51 osób, oczywiście przy takiej liczbie wszyscy się znają. Jest wojna i przez wioskę przechodziła armia nieprzyjaciela która postanowiła się zabawić twoim kosztem. Ze wszystkich osób wybrali Ciebie i dali dwie możliwości:
1) Wybierzesz 10 osób z wioski które zostaną zabite.
2) Wszyscy zostaną zabici oprócz Ciebie.

Tyle, krótka historyjka bez happy endu

Czy jesteś w stanie poświęcić 10-ciu znajomych, jeśli tak to kogo i jak ich wybierzesz? A może nie powinno się decydować o czyimś życiu i wszyscy powinni zostać zabici? Czy jest coś takiego jak mniejsze zło, jeśli tak to czy powinno się je wybierać? Czy można mieć czyste sumienie po taki wyborze? Odpowiedź z uzasadnieniem możecie pisać w komentarzach.

Boty i aktualizacja strony

Trochę mnie ostatnio boty atakowały i spamowały mi stronę(Dla przypomnienia wcześniej przy komentowaniu był obrazek z dodawaniem dwóch liczb i należało wpisać wynik działania), więc zacząłem trochę kombinować z innymi sposobami weryfikacji, wszystkie moje działania okazywały się daremne już podejrzewałem, że to nie boty a chińczyki robiące za boty :). Ostatecznie tchnęło mnie aby zacząć logować dokładnie jakie komentarze są wpisywane i po dokładnych oględzinach okazało się, że one nie są, aż tak inteligętne, ba nie są w ogóle, a błąd był po mojej stronie. Wyszło na jaw, że boty w ogóle nie ściągają obrazków a tym bardziej nie próbują ich analizować, do tego wysyłają spam po dwa razy. W wielkim skrócie mój kod wyglądał tak:

  1. <?php
  2. unset($_SESSION["kod"]);
  3. if($_SESSION["kod"] == "")
  4. echo "mamy cię!";
  5. ?>

(hehe, mam kolorowanie składni i nawet o tym nie wiedziałem, dopóki nie postanowiłem zrobić przy okazji jeszcze kilku poprawek :) ).
Co ciekawe gdy był błąd umożliwiający spamowanie botom, to było jeszcze nawet spokojnie, niechcianych komentarzy było dosłownie kilka. Po zniwelowaniu błędu boty zaczęły się dobijać do mojej strony, w ciągu 6h wysłały łącznie 160 wiadomości.

Przy okazji zmienił się też wygląd oraz zaktualizowałem mój silnik strony, który był dopracowywany po trochu ale jakoś nie chciało mi się aktualizować strony na bieżąco.

Odpowiedź na trudne tamaty

Dzisiejszy temat to relacje między ludzkie, do napisanie tego wpisu skłoniły mnie przemyślenia Tostera, które można znaleźć TUTAJ. Postanowiłem zrobić wpis na blogu a nie komentarz pod tamtym postem, dlatego, że temat jest dość obszerny a Toster potraktował go trochę płytko :P.
Teoria Tostera na temat zachowania ludzi wywodzi się, jak sam stwierdził "z jakiejś lektury" gdzie człowiek ma jakiś charakter, ale w kontakcie z innymi przybiera maski, które całkowicie zmieniają jego zachowanie. Teoria masek jest dość powszechna i często można się z nią spotkać, ale wydaje mi się, że brana jest zbyt ogólnie. Fakt zachowujemy się inaczej w różnych sytuacjach i w różnym towarzystwie, ale nie wydaje mi się, aby można było zakładać maskę przynajmniej przez dłuższy okres czasu, która jest przeciwieństwem naszego charakteru. Raczej każdy ma pewien zestaw masek, których może użyć a każda znajduje się w jakimś tolerancyjnym odchyleniu od naszego charakteru.
Myślę, że zamiast próbować oceniać ludzi, którzy zakładają maski lepsze było by cofnąć się do podstaw tej teorii i zadać chyba najważniejsze w tym wszystkim pytanie: Dlaczego to robimy? Wydaje mi się, że podczas poznawania kogoś nowego zakładamy specjalną maskę taką, która najbardziej oddaje nasz charakter i ma specjalną własność, jest plastyczna. Podczas poznawania bliżej danej osoby maska stopniowo zmienia swój kształt maksymalnie do tolerowanego odchylenia od naszego prawdziwego charakteru, a z biegiem czasu staje się coraz twardsza i trudniejsza do zmiany.
Upraszczając to, nie możemy kogoś oceniać tylko, dlatego, że zachowuje się inaczej wobec innych niż wobec nas, bo to od nas zależy, jakie są relacje z tą osobą.


PS. Mam nadzieje, że publikacja tego wpisu nie skreśli mnie z listy osób, które mają dostać ciasteczka :).

Jak przejąć władze na światem

Naszla mnie taka mala refleksja na temat bezpieczenstwa OpenSource, fanatycy tego czegos twierdza ze przez to ze mamy otwarty kod staje sie to duzo bardziej bezpieczne ponieważ, każdy może zaglądnąć do źródeł przez co wykrycie i poprawa błędu jest prostsza i szybsza. Równie dobrze każdy może sobie w takim programie dodać nową funkcjonalność jaką będzie potrzebował, no tak, nie ma to jak spędzić wiele h na zapoznaniu się z kodem i dokumentacją, aby później poświęcić kilkanaście minut nad poprawą jakiejś pierdoły która nas wkurzała. Ale dobra, nie o tym miał być post. Załóżmy sobie, że jest ktoś, dla uproszczenia nazwijmy go Zdzislaw. Zdzislaw jest złym hakerem który chce przejać władze nad światem, dzisiejsz świat to glównie komputery, wielkie serwery które kontrolują wszystko. Jak powszechnie wiadomo większość tego ustrojstwa stoi na linuxie, linuxy mimo wielu dystrybucji posiadają to samo jądro, które jest otwarte. Przęjecie samych serwerów które są pod kontrolą naszego znanego i super lubianego systemu powinno dac Zdzislawowi kontrolę nad światem. Dostęp do źródeł powinien ułatwić znalezienie luki potrzebnej do przejęcia kontroli. Ale i tak mimo tego jest to dość czasochłone i mało przyjemne zajęcie. A gdyby tak samemu wprowadzic luke do systemu? Generalnie nie jest to trudne wystarczy, że napiszemy jakąś nową funkcjonalność do jądra systemu i jakoś sprytnie ukryjemy w nim luke. Nie wiem jak to wyglada w przypadku linuxa, ale na pewno sa osoby które kontrolują to co jest dołanczane do oficjalnego jądra, takie osoby też nie sa nieomylne wieć im sprytniej ukryjemy luke tym większe szanse, że taki kod przejdzie. Teoretycznie jest możliwość stworzenie exploita na wersje systemu która jeszcze nie wyszla. Ale dobra załóżmy, że taka celowa luka zostala oficjalnie wprowadzona do jądra, ale co z tego jeśli żaden obecny serwer nawet najmniejszy nie posiada potrzebnej wersji. No cóż, z tym różnie bywa, ale generalnie nie powinno być z tym problemu bo im większy serwer tym oczywiscie większe bezpieczeństwo a im większe tym częściej aktualizacja oprogramowania :).

Troche zwiedzania

Ostatnio zmieniłem trochę miejsce zamieszkania przez tydzień przesiaduje w Bielsku a w weekendy w Limanowej. Już to jeżdżenie w te i wewte trochę mi się znudziło i ostatnio postanowiłem to urozmaicić i jechać inna trasą niż zwykle, Tak więc ustawiłem w nawigacje opcje aby wybrała mi najkrótszą trasę(standardowo jest ustawione na najszybszą) coś mi tam znalazło całkowicie inna droga niż tą którą jeżdżę na dodatek o 20km krótsza tak więc, zadowolony wsiadłem w samochód i w drogę. Początek zapowiadał się uroczo, Kasia prowadziła mnie przez drogi o których ludzkość chyba zapomniała, miałem trochę złe przeczucia co do tego, bo gdy ostatni raz jechałem po takich drogach z nawigacją w pewnym momencie droga się skończyła a nawigacja mi mówiła abym jechał dalej przez pola, lasy i uj wie co jeszcze. Ale nie, tym razem się nie podam jakoś dojadę. I po pierwszych 5km BUM! koniec drogi jak przeczuwałem, ale spoko pojadę w innym kierunku to znajdzie mi inną trasę. Jak pomyślałem tak i uczyniłem na początku trochę wrzeszczało abym zawrócił jak to tylko będzie możliwe, aż w końcu Kasia doszła do wniosku, że ze mną nie wygra i znalazła mi nową trasę. I wszystko było pięknie przez następne 5km, aż dojechałem do jakiejś polnej drogi, a że byłem pełen optymizmu pojechałem dalej. Moja nadzieja, że tym razem nie natrafię na koniec drogi była powoli zabijana gdy droga robiła się coraz mniejsza i coraz bardziej zielona i BUM koniec drogi i tak biedny Blind wylądował gdzieś pod lasem w nieznanym miejscu z dala od domu… Ale to nic, nie podam się tak łatwo, plan taki sam jak poprzedni czyli jedziemy gdzieś gdzie się da, aż znajdzie nową trasę. Przejechałem znowu jakieś 5km i… niespodzianka, doporowadziło mnie w końcu do jakiejś normalnej większej drogi, którą jechałem o dziwo przez 60km, Po czym Kasia a właściwie cały telefon się zbuntował i strzelił focha twierdząc, że nie ma życiodajnej dla niego energii(WTF?! cały czas był wpięty do ładowania). I tak zostałem bez nawigacji gdzieś między Bielskiem a Limanową, jedynie co mi przyszło do głowy to jechać dalej i mieć nadzieję, że znajdę kierunek do jakiegoś znanego mi miasta/wsi czy czegokolwiek. Po 30min jazdy telefon się zlitował i włączy, jeaa. Szkoda tylko, że wtedy minąłem już tabliczkę "Kraków 12", co oznaczała, że pojechałem zbyt daleko w złym kierunku. No nic nowy plan, dojechać do Krakowa, a później to już znana droga do domu, nie będę znowu ryzykował z nawigacją. Oczywiście plan był zbyt piękny i musiałem trafić na korek. I tu zauwżyłem bardzo ciekawy paradoks: dwa pasy, ja na prawym, ~300m dalej lewy zanikał i lewy poruszał się szybciej niż prawy(WTF?!). A morał z tego taki aby nie ustawiać nawigacji na najkrótszą drogę.